Dodane przez moderator on December 22, 2014

- Co roku proszę Świętego Mikołaja o zdrowie, bo to jest dla mnie priorytet. Awans z Eintrachtem lub powołanie do kadry sprawiłyby mi wielką radość, ale na wszystko przyjdzie czas. Ja spokojnie czekam - mówi w rozmowie z Goal.pl Rafał Gikiewicz, polski bramkarz, który przebojem wskoczył między słupki niemieckiego Eintrachtu Brunszwik i walczy wraz z nim o awans do Bundesligi.

Dawno na przerwę świąteczną nie jechałeś chyba w tak dobrym humorze?

Rafał Gikiewicz (Eintracht Brunszwik):- Na pewno drugą część roku miałem bardzo udaną. Zagrałem wszystkie 21 spotkań rundy jesiennej, a Eintracht jest w górnej części tabeli.

Zajmujecie trzecie miejsce w tabeli 2. Bundesligi, mając na koncie tyle samo punktów co drugi Karlsruher. Spodziewaliście się, że może być tak dobrze?

- W 2. Bundeslidze jest bardzo dużo wyrównanych zespołów. Zanotowaliśmy średni start, jednak końcówka należała do nas. Z jedenastu spotkań tylko jedno przegraliśmy, dlatego też zajmujemy dobra lokatę.

Jak udało ci się tak szybko zadomowić w Eintrachcie?

- Najłatwiej byłoby powiedzieć, że poprzez dobrą grę i ciężkie treningi, ale jest to też zasługa sztabu szkoleniowego i zawodników. W naszym zespole jest niesamowita atmosfera, a to bardzo mi pomogło.

Po wynikach plebiscytów na najlepszego gracza meczu widać, że jesteś w Brunszwiku wyróżniającą się postacią...

- Plebiscyty są fajne i ich wyniki na pewno cieszą. Cieszy to, że kibice mnie doceniają, ale ważniejsza jest dla mnie opinia trenerów, którzy dokładnie analizują każde spotkanie.

A koledzy w szatni? Przyzwyczaili się, że to "Giki" najwięcej mówi?

- Kiedy jest czas na ciężką pracę na treningu, wtedy ciężko trenuję. Mam dobry kontakt z zespołem, ale nie jest też tak, że ciągle gadam. Są osoby, które w naszej szatni wiodą pod tym względem prym i nie jestem to akurat ja (śmiech).

Wrzuciłeś na swój facebookowy fanpage zdjęcie po ostatnim meczu roku z Heidenheim. Trenerzy uhonorowali waszą świetną grę jesienią właśnie piwem?

- Tak, ale przecież wszystko jest dla ludzi. Każdy mógł wypić po jednym piwie po udanej rundzie. Nie było żadnej większej imprezy, bo na drugi dzień mieliśmy wigilię klubową, a tuż po niej każdy rozjechał się w swoje rodzinne strony na Święta.

Ty jedyny jesteś na fotce bez butelki w ręku. Trzymasz się ciągle zasady "zero alkoholu"? Nawet na zakończenie rundy? Podchodzisz do tego aż tak profesjonalnie?

- Jestem zawodowym piłkarzem i taką mam zasadę. Mam swoje wartości i w Niemczech każdy to szanuje. Mam nadzieję, że jeszcze będą większe okazje do świętowania i wypicia tego jednego piwa.

Dzięki twojemu fanpage'owi facebookowemu widać również, że robisz szybkie postępy z językiem niemieckim. Tę rozmowę z rozpędu też chciałeś przeprowadzić po niemiecku.

- Mam prywatną panią nauczycielkę i z nią uczę się języka. Jeśli chodzi o pisownię, to przy facebookowych wpisach również zasięgam jej pomocy. Coraz więcej rozumiem i mówię, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu, by swobodnie posługiwać się niemieckim. W pierwszej kolejności chciałem na boisku potwierdzić swoje umiejętności, jednak jak widać język idzie za tym w parze.

Czytasz już niemiecką prasę piłkarską, jesteś z nią na bieżąco?

- Mamy w klubie codziennie kserowaną piłkarską prasę, więc zapoznaję się z nią. Chodź nie tak dokładnie jak reszta zespołu.

Co uznałbyś za swój największy sukces w minionych sześciu miesiącach?

- Regularną grę i przekonanie sztabu szkoleniowego do swojej osoby w tak krótkim czasie.

Co zamówiłeś u Świętego Mikołaja - awans do Bundesligi czy powołanie do kadry?

- Co roku proszę go o zdrowie, bo to jest dla mnie priorytet. Obie te rzeczy sprawiłyby mi wielką radość, ale na wszystko przyjdzie czas. Ja spokojnie czekam.

Powrót Bundesligi dla Eintrachtu jest już celem o którym głośno się mówi? W naszej ostatniej rozmowie (przed sezonem >>) stwierdziłeś, że nie macie na to ciśnienia.

- W klubie wyznają zasadę "step by step", czyli krok po kroku. Klub podchodzi do awansu na chłodno. Chcemy wygrywać każdy kolejny mecz. Po zakończeniu poprzedniego sezonu z zespołu odeszło pięciu podstawowych zawodników. Ballarabi jest teraz gwiazdą Bayeru Leverkusen, Bicakcić gra w Hoffenheim, a Kumbela strzela gole w lidze tureckiej.To pokazuje, że wokół Eintrachtu przewija się sporo klasowych zawodników.

A kadra? Nie możesz powiedzieć, że masz żal do trenera Nawałki, ale czy ktoś ze sztabu się z tobą kontaktował?

- Żadnego żalu nie mam, bo czemu miałbym go mieć? Kązdy ma swoje marzenia, ale na nie pracuje się na boisku. Ja właśnie tak to robię. Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, na pewno ktoś się do mnie odezwie.

Uważasz, że zasługujesz na grę w reprezentacji Polski?

- Nie ja jestem selekcjonerem... Trener Nawałka robi super robotę w kadrze i on najlepiej wie, kto w danym momencie zasługuje na powołanie.

Źródło: Goal.pl

Kategorie: