Dodane przez moderator on February 19, 2015

Polska od lat bramkarzami stoi. Śladami przetartymi w latach 80. przez Józefa Młynarczyka i 90. przez Józefa Wandzika poszli w późniejszym czasie Jerzy Dudek czy Artur Boruc, którzy stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych na świecie graczy na swojej pozycji.

Ostatnio triumfy święcili Polacy na Wyspach, ze szczególnym uwzględnieniem Wojciecha Szczęsnego, który dzięki pewnemu miejscu w jedenastce Arsenalu wydawał się także najlepszą opcją na reprezentacyjną jedynkę. Tyle, że w obecnej chwili jego sytuacja nie jest już tak przejrzysta, a na karku czuje oddech swoich licznych kolegów po fachu, którzy nie najgorzej radzą sobie na europejskich boiskach. Jak dokładnie wygląda sytuacja polskich bramkarzy w Europie i w kim może wybierać Adam Nawałka? Wojciech Szczęsny był do niedawna pewnym punktem w bramce Arsenalu Londyn. Złośliwi fani londyńskiej ekipy twierdzili nawet, że jest pupilkiem Arsene’a Wengera i czegokolwiek by Szczęsny nie wpuścił i jakkolwiek głupiej czerwonej kartki by nie dostał, to i tak będzie grał. Niestety, w krótkim odstępie czasu człowiek, który powstrzymał w październiku zeszłego roku Niemców, pokłócił się z trenerem, został przyłapany na paleniu papierosów i zawalił noworoczny mecz ligowy z Southampton. Od tamtej pory Polak nie pojawił się w żadnym meczu Arsenalu w Premier League, a miejsce między słupkami Arsenalu zajął David Ospina. Obecnie Szczęsny gra w najlepszym wypadku nieregularnie, więc nasz selekcjoner, jeśli będzie się trzymał swojej zasady „w kadrze gra ten, który gra w klubie”, nie powinien gwarantować mu pierwszego wyboru.

Artur Boruc w zeszłym sezonie stracił miejsce w pierwszej jedenastce Southampton. W końcu Polak trafił na roczne wypożyczenie do Bournemouth, czyli klubu grającego o klasę niżej. Na pierwszy rzut oka to spory regres, ale okazało się, że w Championship też można się pokazać. Boruc zagrał w 22 ligowych meczach i stał się niemal symbolem znakomitej formy, w której znajduje się drużyna. Również dzięki bramkarzowi, Bournemouth jest obecnie liderem zaplecza Premier League i ma najlepszy bilans bramkowy w lidze. Polak przechodzi kolejną już młodość i mimo 35 lat na karku w przyszłym sezonie znowu możemy go zobaczyć w mocniejszym zespole. Biorąc pod uwagę formę i doświadczenie, bardzo poważny kandydat do występu w marcowym meczu z Irlandią.

Łukasz Fabiański, będący przez długi czas dublerem Szczęsnego w bramce Kanonierów, znakomicie odnalazł się po przeprowadzce do Swansea. Wysupłanie przez walijski klub 2 milionów euro na zawodnika, który z marszu stał się podstawowym zawodnikiem drużyny i zagrał w niemal wszystkich meczach zespołu w Premier League (jedną kolejkę opuścił zawieszony za czerwoną kartkę), okazało się znakomitym interesem. Łabędzie zajmują bezpieczne 9. miejsce w lidze, a Polak niemal po każdym meczu zbiera dobre recenzje. W obecnej chwili Fabiański może bez problemu znaleźć się w notesie Nawałki na wyższej pozycji niż jego były młodszy kolega z Arsenalu.

Pozostając na Wyspach, nie można nie wspomnieć o Bartoszu Białkowskim, który reprezentuje barwy grającego w Championship Ipswich Town. Przypadek Polaka jest znakomitym przykładem na to, że ciężka praca popłaca. Białkowski aż do końca października zeszłego roku grzał w klubie ławę, ale od kiedy 1 listopada pojawił się w ligowym meczu z Blackpool, miejsca pomiędzy słupkami Ipswich już nie oddał. W 19 meczach aż siedem razy zachował czyste konto, a klub znajduje się na czwartym miejscu i walczy o awans m.in. z Bournemouth Boruca. Wychowanek Górnika Zabrze wchodzi właśnie w najlepszy dla bramkarza czas (ma 27 lat), więc może jeszcze w naszej kadrze namieszać.

Co dzieje się z Tomaszem Kuszczakiem? Niegdysiejszy bramkarz wielkiego Manchesteru United i uczestnik finału Ligi Mistrzów (na rezerwie, ale jednak), do listopada zeszłego roku poszukiwał klubu. W końcu podpisał kontrakt z Wolverhampton Wanderers, średniakiem występującym w Championship. Kuszczak długo czekał na swoją szansę, ale od kilku spotkań jest podstawowym golkiperem zespołu. U selekcjonera znajduje się prawdopodobnie najniżej z całej piątki Polaków grających w angielskich ligach.

Naszych bramkarzy spotkamy także w sąsiedniej Szkocji. Barwy Dundee Utd reprezentuje Radosław Cierzniak, który przez cały sezon jest pierwszym wyborem trenera McNamary, ale w ostatniej kolejce na boisku się nie pojawił. Wypada mieć nadzieję, że to tylko chwilowe zawirowanie i Polak wróci między słupki Dundee. W zespole mistrza Szkocji, Celticu, który pewnie zmierza po kolejne mistrzostwo, gra z kolei Łukasz Załuska. Były gracz Korony jest niestety tylko rezerwowym.

Na Półwyspie Iberyjskim ze zmiennym szczęściem barwy hiszpańskiego Elche reprezentuje Przemysław Tytoń. Nie widzący już dla siebie przyszłości w PSVEindhoven Polak zdecydował się na przeprowadzkę w bardziej słoneczne rejony, ale trafił do typowego „ogóra” La Liga. Elche zbiera częste baty i znajduje się nieustannie w okolicach strefy spadkowej, tracąc przy tym niemało goli. Z tym, że nie jest to do końca wina bramkarza, ale raczej niefrasobliwej postawy defensywnej całej drużyny. Atutem Tytonia jest systematyczna gra w jednej z najlepszych lig na świecie, więc Adam Nawałka powinien mieć w pamięci jego nazwisko.

W pobliskiej Portugalii występuje Paweł Kieszek. 30-letni wychowanek Polonii Warszawa broni barw Estorilu, ligowego przeciętniaka. Polak gra regularnie, zaliczał również występy w fazie grupowej Ligi Europy. Czy jest to poziom, który upoważniałby go do myślenia o występie w kadrze? Biorąc pod uwagę konkurencję, odpowiedź jest wątpliwa.

 

Resztę artykułu znajdziesz na:  http://wpolityce.pl/sport/234129-bramkarze-czyli-polska-specjalnosc-kto-...

 

Żródło: wpolityce.pl

Kategorie: