Dodane przez moderator on April 16, 2016

Doskonale pamiętam czasy, w których na polskim rynku sprzętu sportowego, a szczególnie bramkarskiego, praktycznie nie było nic. Rękawic dla golkiperów było jak na lekarstwo. Podstawowe modele adidasa kosztowały krocie, a Reusch czy Uhlsport był praktycznie niedostępne dla zwykłych "podwórkowców" (i oczywiście drogi jak...).

Po jakimś czasie, na osiedlach i juniorskich treningach w klubach zaczęły pojawiać się rękawice polskiej firmy Asadi, które, mówiąc dyplomatycznie, "niczego nie urywały", ale jednak były to rękawice określane jako bramkarskie, a nie "ogrodniczki", a dodatkowo były w finansowym zasięgu rodziców. Minęło kilkanaście lat i polski rynek nie odstaje od zachodnich pod względem ilości czy dostępności sprzętu. Doczekaliśmy się kilku rodzimych marek, które produkują sprzęt bramkarski. Jedną z nich jest 4keepers z Olsztyna, którą wielu już na pewno bardzo dobrze zna. 

W tej recenzji zajmę się jednym z topowych modeli marki z linii Ultra, czyli Legend Roll finger. Rękawice otrzymujemy w parciano-foliowym pokrowcu, na którym nadrukowano miarę do określenia rozmiaru a także kilka podstawowych informacji na temat użytkowania i pielęgnacji rękawic. Niby nic, a cieszy. Teksty są po polsku i angielsku.
Wewnątrz pokrowca znajdziemy tylko wizytówkę firmy i same rękawice w foliowym worku. 

Pierwsze wrażenia odnośnie Ultra Legend są takie, że rękawice są dziwnie wyprofilowane. Bardzo szerokie przez całą długość rękawicy, palce również. Co więcej, zostały one odszyte prostokątnie, a nie półokrągło jak przy klasycznych Rollach. Powoduje to, że całe palce są bardzo szerokie. Rozwiązanie znane chociażby z Reusch'a, zapewne będzie miało tylu zwolenników, ilu przeciwników. Kwestia gustu, mnie to ani nie przeszkadza, ani nie działa na duży plus. Design całej linii Ultra jest ciekawy, prosty i schludny. 

Każdy model jest w innym kolorze, dzięki czemu od razu widać z jakim produktem mamy do czynienia. Dominuje biel lateksowych paneli oraz, w przypadku Legend, turkusowy materiał mesh. Na środku logo 4K i na palcu wskazującym napis 4keepers (w moim odczuciu całkowicie niepotrzebny) i to właściwie tyle. Żadnych wymyślnych graficznych fajerwerków, i dobrze. 

Poniżej śródręcza mamy pasek, dość sztywny i sprężynujący (za sprawą mesh'a i rzepu), na którym znajdziemy także logo i mały silikonowy znaczek 4K na krańcu. Pełni on chyba tylko funkcję ozdobną, bo nie spełnia się jako uchwyt chroniący piankę na palcach podczas rozpinania rzepu. Na elastycznym mankiecie velcro mamy dwustrefowy rzep oraz solidnie wszytą pętlę ułatwiającą wsuwanie rękawic na dłoń. 

Od wewnętrznej części rękawicy mamy piankę o grubości 4 mm, którą 4keepers nazywa Wet & Dry Grip, i która ma być uniwersalnym lateksem na każde warunki pogodowe. U dołu, przy szyciu, po raz kolejny mamy napis 4keepers. Po założeniu rękawicy wychodzi to, o czym wspominałem wcześniej, mianowicie szeroki krój palców i dłoni. Wybierając dla siebie rękawice z serii ultra, spokojnie możemy wziąć 0,5 lub nawet 1 numer mniejsze niż nosimy. 

Legend jest wygodny, elastyczny, nie jest też przesadnie gruby, chociaż gdyby zastosować 3 mm pianki, na pewno nie wpłynęłoby to negatywnie na model. Komfort noszenia jest na odpowiednim poziomie, nic nie uciska, nie przeszkadza, ani nie opina zbyt mocno. Pasek dobrze trzyma rękawicę na dłoni, dobrze chroniąc również nadgarstek. 
Mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach, więc warto wspomnieć też o tych kilku, które mogą mieć istotny wpływ na użytkowanie i wytrzymałość rękawic.

Ogólnie rękawice wykonane są dobrze. Cieszy fakt, że rzepy są przeszyte dodatkowym krzyżowym ściegiem przez całą szerokość (brakuje go niestety przy małym pasku rzepu od wewnętrznej strony). Szew łączący bandaż z pianką wydaje się być solidny i mimo kilku szarpnięć, trzyma niewzruszenie. Panele zewnętrzne naszyte na korpus rękawicy spasowane są poprawnie, chociaż gdzieniegdzie widać odstające pojedyncze nitki. Mimo ciągnięcia ich, szew się nie pruje, więc raczej nie powinno mieć to wpływu na wytrzymałość rękawicy. 

Należy wspomnieć, że po kilku praniach kolor farby na lateksie spiera się znacznie. Wynika to najpewniej z faktu, że do malowania użyto ekologicznych farb na bazie wody. Nie jest to oczywiście żaden problem, ale wybitni esteci mogą kręcić nosem.  Przy dwóch wewnętrznych, wszytych do kroju rollfinger, palcach nie zauważam żadnych szwów. Nie widać ich nawet przy mocniejszym odgięciu palców do tyłu. Daje to więc nadzieję, że rolle 4keepers wytrzymają w tym miejscu kilka długich meczów. 

Pianka Wet & Grip jest ciekawym lateksem, bo faktycznie spisuje się bardzo dobrze i na sucho, i w mokrych warunkach. Nie było mi dane sprawdzić ich chwytności w deszczu, ale przy wysokiej wilgotności i mokrej nawierzchni już tak. Wszystko jest w porządku. Nie są to typowe rękawice Aqua, więc na solidne opady deszczu bym ich nie polecał. Wytrzymałość jest na dostatecznym poziomie. Przy dobrej technice, względnych boiskach i gładkich, niesfatygowanych piłkach, model Legend może nam posłużyć przez relatywnie długi - jak na rękawice meczowe - czas.

Co sądzę o 4keepers Ultra Legend Roll? Marka 4K działa już od kilku dobrych lat. Jej twórca wie, czego bramkarze mogą wymagać od rękawic meczowych i 4K stara się to im zapewnić. Z całkiem niezłym efektem. Jedynym co może odstraszać, jest stosunkowo wysoka cena. 239 złotych za ten model to w moim odczuci sporo za dużo. Gdyby model ten kosztował 199 złotych, byłby jeszcze większym hitem. 

Tutaj trzeba też wspomnieć jednak o tym, że 4K ma w ofercie rękawice tańsze, które mogą być dla Legend niezłą alternatywą.

 

Zobacz zdjęcia w wysokiej rozdzielczości: http://bramkarze.pl/content/4keepers-ultra-legend-wet-dry-grip

 

Kategorie: