Dodane przez moderator on February 15, 2015

Kombinezony bramkarskie, jako element stroju treningowego, mają tyleż zwolenników, co przeciwników. Niektórzy skarżą się, że są ciężkie niewygodne, stosunkowo delikatne i długo schną po praniu.

Zwolennicy cenią je sobie za możliwość odpowiedniego dopasowania, bez zsuwania i przesuwania się podczas intensywnej pracy. Plusem kombinezonu jest też fakt, iż to jeden, nierozłączny strój, dzięki czemu może oszczędzić nam miejsce w torbie, a także - jeśli jest solidny - uchronić przed kontuzjami. Nie jestem jakimś wielkim fanem kombinezonów, zwłaszcza w ciepłych miesiącach. Mój poprzedni sprzęt tego typu, a był to model Ecopa od Reuscha, po zużyciu nie został wymieniony na nowszy model. Aż do teraz. Kombinezon Reusch Highbury to zupełnie inna półka, niż wcześniej wspominana Ecopa. W przesyłce dostajemy zwykły foliowy worek ze zwiniętym wewnątrz kombinezonem. Różnice pomiędzy Ecopą a Highbury, widać już na pierwszy rzut oka. Po wyjęciu sprzętu z worka, naszym oczom ukazuje się jednolity, dość ciężki kombi, z względnie sztywnymi ochraniaczami kewlarowymi na kolanach i łokciach. Do nich jednak przejdziemy za chwilę.

 

Wygląd i wykonanie

Kombinezon to jest czarny, z czerwonymi przeszyciami oraz srebrnym nadrukiem Reusch na lewej stronie klatki piersiowej. Wizualny aspekt nie są jednak specjalnie istotny w przypadku takiego sprzętu. Warto więc od razu skupić się na strefach ochronnych, a tych jest w kombi Highbury bardzo dużo. Idąc od góry, na ramionach mamy dość grube, przeszyte strefowo poduszki chroniące ramiona. Dalej na rękawach, rozpoczyna się długa strefa chroniąca ręce. Od łokcia, aż po ściągacz na nadgarstku, ciągnie sie szeroki ochraniacz kewlarowy, podszyty dość grubą gąbką oraz przeszyty parcianymi paskami wzmacniającymi. Całość rozdzielona jest w taki sposób, że większa strona chroni łokieć i zewnętrzną dolną strefę przedramienia, natomiast mniejszy, węższy pas, osłania górę przedramienia. Schodząc niżej, poniżej ściągacza i linii pasa, mamy bardzo szeroki, kewlarowy ochraniacz na biodro, który schodzi się w kierunku kolana. Na kolanie oczywiście również znajdziemy ochraniacz, tym razem owalny, poprzeszywany dodatkowo dla wzmocnienia.

Nogawki zwieńczone są dość szerokim ściągaczem oraz pętlą z elastycznego pasa, który tworzy swego rodzaju strzemię dla stopy. Dzięki temu, nogawki kombinezonu nie podciągają się, a wszystkie strefy ochronne pozostają niezmiennie na swoich miejscach. Istotną kwestią jest również użycie klinowych wszyć materiału pod pachami oraz w kroku, dzięki czemu nie ma obaw, że podczas ćwiczeń kombinezon rozpruje się w tych newralgicznych miejscach. Na uwagę zasługuje także szeroki (ale nie za szeroki), wewnętrzny ściągacz w pasie, sznurki do ściągania kombi, a także wygodny zamek błyskawiczny, rozpoczynający się nieco poniżej linii pasa, a kończący się przy kołnierzu. Ten nie wyróżnia się niczym szczególnym, chociaż zwraca uwagę brak pętli do zawieszenia kombinezonu np. na wieszaku w szafie. O tym, że Reusch wie co robi projektując sprzęt treningowy, można się przekonać, oglądając tył modelu Highbury. Centralny panel pleców odszyty jest z materiału mocniej przepuszczającego powietrze i odprowadzającego pot. Dzięki temu, nie powinniśmy się w tym sprzęcie ugotować (przynajmniej w zakresie temperatur od 7 do 12 stopni).

 

 

Użytkowanie

Biorąc pod uwagę różne preferencje bramkarzy, zdecydowanie trzeba powiedzieć, że nie jest to sprzęt dla każdego. Ubierając się w kombinezon Highbury, czujemy się trochę, jakbyśmy ubierali się w strój do ciężkiej przeprawy paintballowej. Produkt ten jest dość ciężki, chociaż bo ubraniu go nie czuć jego wagi. Dodatkowo jest dość obszerny, "workowaty". Mimo że egzemplarz do recenzji jest w rozmiarze XL, a ja, mając 193 cm wzrostu, najczęściej w XL-kach czuję się "dopasowany", to jednak Gravit jest na mnie dość luźny. Podobnie zresztą było w przypadku starszego modelu Ecopa. Trzeba jednak powiedzieć, że taki stan rzeczy ma swoje istotne plusy. Pierwszy to taki, że obszerniejszy kombi trudniej rozerwać. Drugim jest wysoki stopień ochrony przed kontuzjami.

Wielu profesjonalnych zawodników, jeśli trenują w kombinezonach, to wersjach bez ochraniaczy, bardzo lekkich i dopasowanych do sylwetki. Patrząc na to przez ekran telewizora, może nam się wydawać, iż takie podejście jest jedynym słusznym. Nic bardziej mylnego. Reusch Highbury to sprzęt "do zadań specjalnych", który idealnie spisuje się na twardych nawierzchniach boisk sztucznych, zbitych klepiskach czy łysiejących, niskich murawach. Pełna ochrona i poczucie bezpieczeństwa doskonale rekompensuje fakt, iż nie mamy na sobie obcisłego i podkreślającego sylwetkę dresu niczym zawodowiec. Pamiętajmy, że tacy bramkarze najczęściej grają i trenują na doskonale przygotowanych murawach, na których ryzyko kontuzji jest dużo mniejsze, niż na orliku czy boisku okręgówki. Highbury na zmrożonej, zimowej, sztucznej nawierzchni spisuje się bez zarzutu. Po parunastu treningach nie widać na nim żadnego uszczerbku czy zaciągnięcia. Widać, że jest to sprzęt przeznaczony do ciężkich ćwiczeń, na wysokim obciążeniu. Praktycznie niezniszczalne łaty kewlarowe, wielokrotne przeszycia, pasy dzielące strefy zgięcia, czynią z kombinezonu Reuscha sprzęt idealny do ciężkich warunków treningowych.

Jako produkt stricte użytkowy, nie jest pozbawiony jednak pewnych wad. Mimo faktu, iż fason kombi jest dość luźny, trudno nie odnieść wrażenia, że ściągacze na nogawkach są nieco zbyt szerokie. Podobnie jest też z rękawami, które poniżej łokcia są dość obszerne i mogą niektórych drażnić. Drobiazgiem, który jednak też rzuca się w oczy, jest brak pętli do zawieszenia kombinezonu na wieszaku. W parze z dużą ochroną idzie też spora ilość materiału, który po praniu dość długo schnie. Ostatnim - jednak połowicznym - minusem, jest cena, przekraczająca ponad 300 zł. Należy jednak wspomnieć o tym, iż szukając w sieci tego kombinezonu, można znaleźć go ponad 100 złotych taniej. Zresztą, testując ten sprzęt muszę stwierdzić, iż jest on na tyle solidny, że może posłużyć przez wiele lat, dzięki czemu nawet wydatek 300 zł szybko się zwróci.

 

Podsumowanie

Jak już wspomniałem wcześniej, kombinezon Reusch Highbury to nie sprzęt dla każdego. Wielbiciele poczucia bezpieczeństwa i pełnej ochrony, "opancerzenia" podczas treningów, powinni być nim zachwyceni. Głównie dlatego, że pod względem ochrony ciała, chyba nie ma lepszego stroju treningowego na rynku. Zwolennicy lekkości i swobody będą narzekać na jego ciężar i obszerność. Musimy więc sami określić, czy potrzebujemy takiego sprzętu, czy nasze warunki treningowe wymuszają na nas stosowanie dodatkowej ochrony przed kontuzjami, czy też będzie nam ona zbędna. Pamiętajmy, że zdrowie mamy tylko jedno i tracąc je, możemy już nigdy nie wrócić do takiej dyspozycji jak przed kontuzją.

 

Źródło: bramkarze.pl/m.kołodziejczak

 

Kategorie: